„Niemieckie eldorado” – studencka ziemia obiecana?
Z Pauliną Burzyńską - studentką stosunków międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego, przebywającą w bieżącym roku na stypendium w Berlinie rozmawiała Małgorzata Micał
Czy Twoim zdaniem polski system nauczania i poziom kształcenia w jakimś stopniu odbiega od niemieckiego? Można tutaj wskazać znaczące różnice?
Na podstawie moich doświadczeń mogę stwierdzić, że na pewno sposób kształcenia
w Niemczech odbiega od polskiego, ale nie ujmowałabym tego w kategoriach wyższy/niższy, ponieważ obydwa mają swoje plusy i minusy. Kładzie się nacisk na inne kwestie.
W Polsce rzeczywiście uczelnie nastawione są na przekazywanie wiedzy teoretycznej w dużych ilościach. Uczelnie niemieckie kładą nacisk na samorozwój, inwencję twórczą studenta, jednakże w wielu sytuacjach moim zdaniem brakuje bazy
w postaci wiedzy faktograficznej.
Jaki los czeka polskiego studenta po przyjeździe na stypendium? Ma na kogo liczyć
w kwestii zakwaterowania oraz podczas pierwszych dni na obcej uczelni, czy raczej musi sobie radzić na własną rękę?
W tej kwestii uczelnia niemiecka jest bardzo przyjazna. Studenci zagraniczni otrzymują wszelkie niezbędne instrukcje, mają swojego opiekuna, organizowane są spotkania informacyjne, wspólne wyjścia itp.
Orientujesz się jak wygląda sytuacja stypendialna na niemieckich uczelniach, czy studenci są nimi usatysfakcjonowani? Ty zapewne, jak wiele osób otrzymywałaś granty w ramach programu wymiany. Twoim zdaniem są one wystarczającym źródłem utrzymania?
Jeśli chodzi o stypendia niemieckie to nie orientuję się za bardzo w temacie. Wiem jedynie
z zasłyszanych informacji, że dość trudno je dostać, ale to nie jest zweryfikowana informacja. Moje stypendium było niezbyt wysokie jak na realia życia w Berlinie. Można by się za to
ewentualnie utrzymać, ale szczerze mówiąc byłoby ciężko, (chociaż nie mam zbyt wygórowanych preferencji). Myślę jednak, że dużo osób, w tym ja korzystało z dodatkowych środków, jak stypendia na uczelni macierzystej.
W odniesieniu do polskich realiów - czy zauważyłaś istotne różnice w sposobie podejścia tamtejszych wykładowców do studentów ?
Różnice, owszem są. Stosunek do studentów jest mniej „szkolny”, bardziej akademicki
i partnerski, (ale oczywiście nie we wszystkich przypadkach). Są też tacy wykładowcy, którzy maja dokładnie takie same „wady” jak nasi. Myślę, że to jest bardziej kwestia osobowości prowadzącego niż kraju.
Co sądzisz na temat głośnych w ostatnim czasie protestów niemieckich studentów, czy są one w ogóle zasadne?
Myślę, że protesty są w pewnym stopniu uzasadnione. Na pewno jeśli chodzi o kwestie opłat za studia, uzyskania swobody w kształtowaniu swojej ścieżki naukowej czy większego udziału studentów w życiu uczelni. Pojawiły się jednak też takie elementy, (nie wiem na ile niszowe), które mi wydały się całkowicie wydumane, typu likwidacja list obecności jako mechanizmu kontroli wykładowców nad studentami.
Podsumowując, mogłabyś w kilku zdaniach wskazać wady i zalety studiowania w Niemczech ? Czy pobyt na stypendium w jakimś stopniu wzbogacił Twoje dotychczasowe umiejętności, masz poczucie, że był to dobrze spożytkowany czas?
Minusy to na pewno to, że zbyt mały nacisk kładziony jest na bazę wiedzy podstawowej,
o której wspomniałam na początku. Zajęcia bywają chaotyczne i nie wiele konkretów można z nich wynieść. Plusy to duże możliwości własnego rozwoju, nacisk na twórczą pracę naukową, (już od samego początku), jak również znaczne zaangażowanie studentów i wysoki poziom kadry. Stypendium było dla mnie jak najbardziej wzbogacającym doświadczeniem, zarówno pod względem językowym jak i zdobytej wiedzy praktycznej. Ważna była także duża różnorodność oferowanego programu i uczestnictwo w zajęciach, które u nas nie byłyby dostępne.
Dziękuję bardzo za rozmowę.
W celu uzyskania bliższych informacji o studiach w Niemczech, zapraszam na stronę: www.daad.de.

